Chciałabym podjąć kolejny trudny temat – narkomanii. Sporo czasu ostatnio na ten temat dyskutowaliśmy na zajęciach w kontekście problemów wychowawczych.
Z jednej strony jest to problem osobisty – dotyczący określonej osoby. Z drugiej dotyczy szerszych kontekstów – rodziny (często współuzależnionej), środowisk, w których jednostka przebywa (tu ważne miejsce z mojego punktu widzenia szkoły), ale również to szerszy problem społeczny.
Nie chciałabym na początku przedstawiać od razu swoich poglądów w tym temacie. Ten post jest raczej zaproszeniem do podjęcia tematu, zastanowienia się nad tym:
• czy problem narkomanii jest obecny w Przedborzu?
• czy i jak jest rozwiązywany?
• jeśli jest narkomania to jakie są jej źródła?
• jak sobie radzą z tym poszczególne instytucje?
I jeszcze jedno nad czym się zastanawiam ostatnio: handlarz narkotyków i jego miejsce w środowisku...
• czy problem narkomanii jest obecny w Przedborzu?
Oczywiście ,że jest obecny ten problem,w ciągu kilku ostatnich lat zmalał ale pozostał.Nie jest tak rozpowszechniony jak np 4 lata temu kiedy kupienie w Przedborzu działki amfetaminy czy "marychy"nie stanowiło problemu szczególnie w weekend.
Anka napisał/a:
• czy i jak jest rozwiązywany?
a kto ma go rozwiązać?skoro uważa sie że tego problemu nie ma lub udaje się,ze takowy nie istnieje-stereotyp myślenia ,ze "narkotyki to problem w dużym mieście a dzieciaki i młodzież na prowincji sa bezpieczne "Nic bardziej mylnego.
Anka napisał/a:
jak sobie radzą z tym poszczególne instytucje?
Jako że uważa sie że problemu nie ma więc instytucje nie są zmuszone ,by sobie z nim radzić.
Nie wiem jak dziś ale jak byłam dzieckiem na Kierkowie był "las" torebeczek" po kleju (jakimś butapren? czy cós takiego) który wdychały dzieci. Niektóre w moim wieku. Sądzę więc że skoro wtedy wdychano butapren to dziś sięga sie po inne srodki.
Na placu manewrowym wielokrotnie widzialam samochody osobowe ( bmw i audi) a nich młodzi chłopcy w dresach. Dałabym głowę że odchodziła tam dilerka. Amour odchodzi w samoochodach zaparkowanych w innych obrzeżach Zalewu
_________________ "I can only show You the door, but You are The One who has to walk through it"
Morpheus
W Przedborzu są dostępne wszędzie, jeśli tylko sie chce je dostać.
Podobnież impreza bez trawy lub amfy jest dość dziwna, ale równiez wiele dzieci czy młodzieży potrafi zrozumieć o zagrożeniach i nie brać.
Wiek: 40 Dołączyła: 04 Gru 2007 Posty: 1844 Skąd: stąd i stela
Wysłany: 2010-03-19, 14:44
Rozmawiam na ten temat i z przyszłymi i obecnymi nauczycielami.
Większość z nich twierdzi, że albo w szkołach pomija się temat jako tabu (po co mówić o problemie, jak się nie mówi to go nie ma), albo robi się to nieumiejętnie (nauczyciel sie stara, ale nie jest przygotowany i często tym co mówi wywołuje uśmiech na twarzach dzieciaków), a tylko w nielicznych placówkach jest to robione dobrze - i tu najczęściej okazuje sie, że zapraszani sa ludzie z zewnątrz - najczęściej byli narkomani. I tu znów u zwolenników milczenia lub metody straszenia pojawia sie opór i głosy sprzeciwu...
ps. Dla tych, którzy zapytają co rozumiem pod pojęciem "dobrze" - temat wychodzi z ukrycia, młodzi ludzie nie boja się pytać, nauczyciele przyznają sie do niewiedzy i potrzeby douczenia by pomagać
Brałem kiedyś amfetaminę-nie raz tak dla jasności-miałem z tym poważny problem.Dlatego wiem jak trudno jest od tego uciec.Bierze się dla spróbowania -"jak to jest-?" później ,bo jest po tym "lepiej".Następnie przychodzi uzależnienie i brak hamulców w tym by sobie odmówić.Łatwość w dostępie do amfetaminy w Przedborzu była łatwa podejrzewam ,że nadal jest.Chociaż u nas przeważa lobby 'zielone' czyli palaczy marychy.Z którym się nie pogada to twierdzi ,że uzależniony nie jest-tylko jakoś trudno jednemu z drugim przetrzymać dzień bez lufki nabitej zielonym syfem.
Tylko,że ja ruszyłem do przodu-co niektórzy zostali w miejscu...
Pozdrowienia dla znajomego dealera -NA MNIE JUŻ NIE ZAROBISZ!!
Wiek: 40 Dołączyła: 04 Gru 2007 Posty: 1844 Skąd: stąd i stela
Wysłany: 2010-06-12, 23:44
Ważne Paweł, że z tego wyszedłeś... Tez słyszałam, że w Przedborzu nie jest trudno o narkotyki i co najgorsze, że trafiają do dzieciaków w gimnazjum...
Hmmm skoro jeden uszedł cało, to pewnie jak w filmie - podkablował innych?
A jeśli tak - to czy uszedł i wyszedł, czy uszedł i dalej handluje?
Wiek: 29 Dołączyła: 26 Mar 2008 Posty: 717 Skąd: Przedbórz
Wysłany: 2010-06-13, 10:17
A mnie intryguje co na to rodzice dealerów? Czy oni wiedza, ze ich synowie bawią sie kosztem innych? czy przymykają na to oko i cieszą się: jaki zaradny ten mój syneczek? Bo że nie wiedza to nie wierzę. W małych środowiskach trudno to ukryć
_________________ Cherry Lady czy Koń Trojański - oto jest pytanie ...
Wiek: 40 Dołączyła: 04 Gru 2007 Posty: 1844 Skąd: stąd i stela
Wysłany: 2010-06-15, 09:55
Miałam zajęcia w zeszłym semestrze na studiach zaocznych i podejmowaliśmy temat narkomanii. jeden ze studentów w pewnym momencie powiedział: wiem, bo brałem... zapadła cisza. Pan Staszek - rozejrzał się po sali i zapytał - nikt z Was nie palił trawy, nie próbował? ... statystyka na koniec zajęć - oprócz mnie były 2 osoby, które nigdy nie spróbowały - z roczników zbliżonych do mnie
Problem dostępu do narkotyków jest wszędzie - wiem, że właśnie w Jastrzębiu z którego ów student pochodzi nieźle sobie z tym radzą.... Jak mi powiedziano - tam poszli na wojnę z dealerami. Kiedyś w każdym punkcie miasta, teraz to jest spory "problem" i duże "ryzyko". Dobrze by było by Przedbórz był miastem tez takiego "problemu" i "ryzyka" dla handlarzy...
W Przedborzu problem tez wciąz istnieje, ostatnio sie jednak zmiejszyl-to prawda,
ale niestety dodtyka to coraz mlodszych. Mlodzi Ci staczaja sie nie tylko przez niszczenie swojego organizmu. Wiekszosc drognych kradziezy i włamań jest spowodowane własnie checią zdobycia pieniedzy na narkotyki czy papierosy, bo to stosunkowo drogie nałogi dla niezarabiajacych nastolatków. Gdy problem ten dotyka starszego to taka osoba latwiej moze sobie poradzic, ale jak wiadomo mlode osoby sa bardziej podatne na czynniki uzalezniajace.
To co robi policja tez jest chyba błedne, bo złapaniu dilera puszczaja go, albo drastycznie zmiejszaja kazy za to ze podał nazwiska osob ktorym sprzedawał, w rezultacie osoby ktore sa uzaleznione maja najwieksze problemy, a sprzedawcy śmierci wracają do tego co robili wczesniej, cała ta procedura powinna sie zaczynac od najnizszych szebli i isc w gore...do samych bosów, ale tak nie jest. Policja sie boi? wie ze sobie nie poradzi? nie chce sobie robic wiecej pracy? Tego nie wiem i nie mnie to oceniac. Jedno jest pewne, aby skonczyc z całym procederem trzeba sie wziąc za rozprowadzajacych i tych u których dilerzy sie zaopatrują!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum