Wiek: 40 Dołączyła: 04 Gru 2007 Posty: 1844 Skąd: stąd i stela
Wysłany: 2010-07-27, 07:36
Czyli mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus?
Z moich obserwacji wynika, ze to nie płeć warunkuje spostrzeganie świata i sposób funkcjonowania w nim. Pewnie, że są "typowi" faceci i "typowe" kobiety, ale przecież nie wszyscy...
Pewnie, że są "typowi" faceci i "typowe" kobiety, ale przecież nie wszyscy...
bez wyjątków nie ma reguły
ale im dłużej żyje tym wyraźniej widzę różnice w tym czego potrzeba kobietom i mężczyznom do szczęścia. Jedna z niewielu rzeczy która się powtarza na liście obu płci to 'potrzeba zrozumienia' przez inna osobę (tutaj możliwość rozwinięcia tematu dla Pawła, ponieważ wiele religii bazuje na tej potrzebie). Łatwiej jest facetowi zrozumieć innego faceta niż kobietę( i na odwrót). Ponieważ osoby tej samej płci zazwyczaj myślą podobnie. To chyba jeden z powodów dlaczego przyjaźń damsko-męska jest tak trudna
_________________ Najlepiej zrobić tak, żeby było dobrze.
Wiek: 40 Dołączyła: 04 Gru 2007 Posty: 1844 Skąd: stąd i stela
Wysłany: 2010-07-29, 18:54
Sensej - zgadzam się z Tobą co do potrzeby "zrozumienia". Dla mnie to chyba jedna z naczelnych kategorii w przyjaźni - obok bezinteresowności i lojalności, ale nie koniecznie zgadzam się z tezą, ze może Cię najlepiej zrozumieć osoba tej samej płci...
Zresztą - przyjaźń to pewien proces, stan, który nie powstaje nagle. Zanim powiem o kimś to mój przyjaciel - muszę mieć pewność, ze nie jest to frazes, coś na wyrost.
Wiek: 40 Dołączyła: 04 Gru 2007 Posty: 1844 Skąd: stąd i stela
Wysłany: 2010-07-29, 20:32
Sensej no statystycznie pewnie tak... ale sam wiesz jak to ze statystycznym POlakiem, Polką itp.
Poza tym to chyba też kwestia "materiału" - nie każda kobieta i nie każdy mężczyzna się do takiegu układu nadaje. Jesli bowiem facet widzi wszystkie kobiety wokół jako obiekty seksualne to nie ma szans by odnalazł sie w takich relacjach. Jesli z kolei kobieta chce poprzez przyjaźń zdobyć faceta do relacji innego typu to taki układ też nie jest czysty i trudno nazwac go przyjaźnią...
Zreszta niektórzy ludzie wogóle sie na przyjaciół nie nadają
Aniu, ja wiem, że przyjaźń między kobietą i facetem może istnieć. Jak wyżej napisaliście, nie jest to łatwe, bo skoro dwoje ludzi się szanuje i ceni to wiadome jest, że musi w tym być też pewne uczucie i to na pewno pozytywne. Czasem jest się trudno opanować w kwestii fizyczności, mimo tego, że to przyjaciółka to przecież nie przestaje być kobietą. Ja zawsze myślę, że nawet jak moja przyjaciółka chce się do mnie przytulić - to nie do faceta, tylko do przyjaciela, który ją wspiera w trudnych chwilach i o tym trzeba pamiętać moi panowie.
taka przyjaźn nie istnieje i nigdy nie bedzie. Zawsze jest drugie dno jaknie z jednej to z drugiej strony. Nawet po wielu latach ale zawsze w kocu cos wyjdzie.
Ja zawsze myślę, że nawet jak moja przyjaciółka chce się do mnie przytulić - to nie do faceta, tylko do przyjaciela, który ją wspiera w trudnych chwilach i o tym trzeba pamiętać moi panowie.
jesli obie strony wychodza z takich założeń to jest OK
kwestia odleglosci w przyjazni dla mnie nie jest przeszkoda, mamy internet, telefony... a w przyjazni wazniejsza jest chyba sfera duchowo-umysłowa niż cielesna
_________________ Najlepiej zrobić tak, żeby było dobrze.
Wiek: 40 Dołączyła: 04 Gru 2007 Posty: 1844 Skąd: stąd i stela
Wysłany: 2010-08-19, 19:10
Dziękuję za wypowiedzi w temacie
Pozwólcie, że zamieszczę wypowiedź mojego Przyjaciela, który otwiera kilka wybranych definicji (przypisy dam pod spodem, bo nie ma tu wordowskich zasad podpinania):
Cytat:
Z przeglądu www…
1. przyjaźń według mnie jest to więź emocjonalna dwóch osób (chyba ze ktoś woli więcej ). Każde z nich w 100% sobie ufa, a w razie potrzeby pomoże. Przyjaźń to taka nie widziała nić łącząca ludzi. Bardzo trudno sie ją zbudować ale gdy juz sie tego dokona człowiek staje sie szczęśliwszy....
2. Wg mnie przyjaźń to nie uczucie. To wzajemne stosunki na baaardzo wysokim poziomie emocjonalnym. Przyjacielem możemy nazwać swojego chłopaka, chłopaka z którym sypiam "po przyjacielsku"[ale nie mam takiego i jak dla mnie ta definicja jest chybiona] albo poprostu brata z wyboru. Przyjaciel jest osoba z która w pewnym sensie rozumiem sie bez slow, ktoś kto nakłada mi skarpetki, ktoś kto mnie trzyma za rękę gdy siedzę u dentysty lub na pogrzebie, ktoś z kim można sie śmiać płakać i milczeć, ktoś z kim mogłabym sie kąpać na waleta, ktoś kto mnie opieprzy kiedy trzeba i z kim mogę sie kłócić a później godzić. Mogę się do niego nie odzywać nawet parę dni, ale i tak wiem ze któreś z nas w końcu sie przełamie i odezwie... Przyjaciel to przyjaciel.
3. Arystoteles wyróżnił 3 rodzaje przyjaźni: opartą na wzajemnej korzyści, na przyjemności, na doskonałości.
Na pewne pytania chyba nie ma i nigdy nie będzie jednoznacznych odpowiedzi. Każda w jakimś stopniu będzie „moja” zależna od czasu i miejsca. Każdy na swój użytek wymyślił mniej lub bardziej wygodną definicję przyjaźni. Jedni od przyjaciół pożyczają pieniądze, inni przyjaciołom opowiadają swoje grzechy, inni jeszcze do przyjaciół się nie odzywają wystawiając ich na próbę czasu. (dyskretna aluzja do mnie )
Ludziom chyba wygodnie jest definiować w tak dowolny sposób tę relację, bo konsekwencja i cierpliwość dotyczy niewielu z nas. Przyjaciel popełni błąd i już nim nie jest. Baaa nawet nigdy nim nie był z prawdziwego zdarzenia. Z kolei ktoś odnajduje w sobie inne uczucia i już deklaruje gorejącą w nim gotowość do pogłębienia znajomości…
Czy jest przyjaźń między kobietą a mężczyzną? Może najpierw trzeba również postawić pytanie czy(m) jest przyjaźń między osobami tej samej płci. Kobieca? Stereotypowo plotkarska, sentymentalna, ckliwa, zakupowa etc. Męska? Przyjaźń z wojska, z podwórka, szorstka, dominacja kto ma lepszy samochód etc. Właściwie i na tej płaszczyźnie może występować pseudoprzyjaźń, jak i być zbudowana relacja na lata a nawet na całe życie. Od czego to zależy? Może po prostu od okoliczności, od przezwyciężania trudności, od potrzeby kogoś, aby w jakimś kontekście nazywać inną osobę przyjacielem.
Jednak w dyskusji o przyjaźni kobieco-męskiej pojawia się element seksualności (nie odmawiając prawdopodobieństwa wystąpienia takiego faktu w akapicie wcześniejszym…). Czy każda przyjaźń w takim ujęciu wcześniej lub później wejdzie na takie tory? Czy przyjaźń jest możliwa tylko z brzydkimi kobietami vel. nieatrakcyjnymi mężczyznami? Czy można zdać egzamin z przyjaźni, kiedy pojawiają się niedomówienia, aluzje, preteksty, okazje? Czy akt seksualny, jeśli już ma miejsce unieważnia istniejącą wcześniej przyjaźń i jednocześnie oznacza nowy etap w życiu dwóch osób? Czy przyjaźń D-M może występować np. w formule DDM lub MMD itd.?
Ci mężczyźni, co nie doświadczyli problemu napięcia seksualnego w przyjaźni z kobietami, czy to z powodu wieku, wzajemnej atrakcyjności i in., będą siłą swoich doświadczeń bronić tezy, że taka przyjaźń jak najbardziej jest możliwa. Z kolei osoby, którzy „ślizgają się” po temacie, będą argumentować, że owszem można, ale trzeba uważać, bo niebezpieczeństwo jest blisko. Wreszcie ktoś, kto ma przyjacielskie zbliżenia za sobą, może powie, że to nic takiego, bo to tylko seks i nic się nie zmieniło. Może ktoś inny będzie żałował takiego kroku, bo po fakcie jedna osoba albo oboje nie mogli już wrócić do poprzednich ustaleń. A może ktoś z przyjaźni zbudował coś głębszego i równie pięknego? Potrzebnego obojgu, co właśnie przez przyjaźń było blokowane?
Ilu ludzi tyle możliwości. Oczywiście można patrzeć w systemy filozoficzne, doktryny religijne, normy, zasady, przepisy. Jedni potrafią im być wierni, inni pod wpływem okoliczności je zmieniają, jeszcze inni zmieniają interpretacje znaczeń, dokładając kolejny wyjątek.
Każde z nas musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czego chce szukać w tej czy innej przyjaźni. Okazji do zakupów, plotek, samczej rywalizacji czy seksualnego zapomnienia …
18.8.10/ S.
Wiek: 40 Dołączyła: 04 Gru 2007 Posty: 1844 Skąd: stąd i stela
Wysłany: 2010-08-31, 16:21
Przed chwila mój Przyjaciel wraz ze swoja Rodziną wyruszył w drogę w kierunku naszego wspólnego województwa
Po mimo tego, ze to całkowity abstynent odwiedza różne winiarnie by przywieźć mi z odwiedzanych zakątków świata butelkę wina... W moim barku stoi kilka nowych butelek z miejsc, które odwiedzili w ostatnich dniach...
Po przegadaniu kolejnych godzin wiem czemu ta relacja jest inna i lepsza od innych przyjaźni - On jest blisko, słucha, ale nigdy nie chce bym była nim... Nie poucza, nie mówi, gdybym był na Twoim miejscu... nie dyskredytuje: jesteś (i tu tekst negujący), nie szuka moich słabych stron, nie chce mnie zmieniać... Pozwala bym sama coś zauważyła i dokonała wyboru...
No i Moje przyjaciółki pod tym względem Mu nie dorównują Są obie typem "twardych" zdecydowanych kobiet i obie mnie chce urabiać I nie przeszkadza mi to bym je lubiła i ceniła...
Acha - i ma jeszcze jeden atut - bardzo miłą Żonę, która odpuszcza nam te przegadane godziny, toleruje zażarte dyskusje i tylko czasami kiwa nad nami głową z tolerancją osoby nie uwikłanej w świat pedagogicznych migotań
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum